Zamordyzm w ruchach społecznych

Autor: Piotr Radziszewski

Od czego tu zacząć? Może od początku – nieodległej przeszłości i struktur K’15, ruchu społecznego zamkniętego w formy stowarzyszeniowe. W 2015 roku stawiałem pierwsze kroki w tak dużej strukturze i naiwnie uważałem, że forma i struktura jest dobrze dobrana, jednym słowem ludzie tworzący je wiedzą, co robią, z jednym miałem rację – wiedzieli, co robili. Niestety już po kilku miesiącach widać było, że stworzony regulamin i struktury są tylko po to, by ludzie często przypadkowo i arbitralnie będący w strukturach centralnych dzięki zapisom tworzyli mur oddzielający ich od reszty ruchu społecznego.

Zacząłem przeglądać regulaminy stowarzyszeń i partii politycznych. Z coraz większym zdziwieniem zauważałem, że wszystkie opierają się na tej samej niedemokratycznej strukturze. Dlaczego nikt nie pokusił się o większą autonomię członków ruchu? Odpowiedź nasuwała się sama, liderzy/wodzowie niechętnie chcieli się dzielić wywalczoną pozycją i tworząc struktury na fali własnych sukcesów, zamykali szczelnie drzwi dla innych wybijających się członków ruchu. I tu pewnie ktoś powie (wolę rozmowę z żywym człowiekiem niż klepanie na klawiaturze bez możliwości obserwowania reakcji z drugiej strony ), człowieku – truizmy gadasz, to wie każdy, kto raz był w partii/stowarzyszeniu. Masz rację, ale ja mam koncepcję, jak to zmienić.

Cofnijmy się do chwili, gdy powstawał ruch referendalny, krytykowany za ten krok przez większość liderów, Pan Janusz Sanocki wymyślił strukturę rozproszoną komitetów referendalnych, w skrócie – 5 osób wypisywało prosty druk i odsyłało skan. Na odzew nie trzeba było długo czekać, tysiące osób zorganizowanych w małe grupki wysyłały akces, a tabela komitetów publikowana przez Pana Janusza Sanockiego robiła się coraz dłuższa. Dalej już było tylko lepiej, grupy spotykały się, wymyślały akcje ulotkowe, jednym słowem podniecenie i radość, że może tym razem coś zmienimy w Polsce. W tym czasie spotkałem ludzi w ruchu, którzy pracowali przy zrywie solidarnościowym i ze smutkiem opowiadali, że medialny sukces przemian był ich osobistą porażką. Wtedy tego nie rozumiałem, gdy śp mecenas Ewa Juszko-Pałubska mówiła o tym, jak odradzano Lechowi Wałęsie brnięcie w formułę związku zawodowego robotników, bo ruch to komitety Solidarności różnych grup społecznych. A ja zamiast do brzegu lecę na wstecznym, przepraszam i pyk jedynka :). Do momentu komitetów Solidarności/Referendalnych wszystko szło dobrze, ludzi aktywnych coraz więcej przybywało do ruchu, pomimo zastraszania i inwigilacji (pozdrawiam pracowników ABW) nie było możliwości zniszczenia struktur i przypomnę, że elity polityczne ugięły się i rozpisały referendum. Referendum, w którym suweren wypowiedział się za JOWami, oczywiście progi frekwencyjne spowodowały, że nawet „liderzy” K’15 zapomnieli o tym, co im obwieścił Suweren i nigdy nie złożyli gotowego projektu zmiany ordynacji wyborczej. I tu jesteśmy w momencie historii, gdzie znamy koniec. Ruch WIR jest na samym początku drogi, nie powielajmy błędów naszych poprzedników, dajmy sobie szansę wygrania wolności.

Moja propozycja jest prosta ( jak ja 🙂 ), stwórzmy ruch na kanwie małych pięcioosobowych grup, te grupy będą wybierać władze Rad powiatowych, wojewódzkich, centralnych na okres 3 lat. Rady w tym czasie będą miały pełną autonomię w tworzeniu swoich struktur, jeśli ich postępowanie będzie złe dla członków powiatu, województwa, kraju, będzie można rozpisać referendum odwoławcze. Na koniec sól walki w strukturach politycznych, odwoływanie członka ruchu, blokowanie kandydatur i cała ta koteria. Członka ruchu będzie mogła wyrzucić za burtę (witajcie piraci) jedynie grupa macierzysta w demokratycznym referendum.
Liczę na burzliwą debatę, pozdrawiam Piotr Radziszewski.

6 myśli w temacie “Zamordyzm w ruchach społecznych

  1. Pytania odnośnie tworzenia ruchu:
    1. Co wynika z powstania takiej 5 osobowej grupy? Jakie ona ma uprawnienia?
    2. Jaka jest różnica w wybieraniu różnych władz, przez ludzi niepogrupowanych, a tych w pięcioosobowych grupach?
    3. Na czym polegają te wybrane Rady jakie struktury będą budować i po co?
    4. Kto dokładnie będzie miał prawo rozpisać referendum odwoławcze?
    5. „Członka grupy będzie mogła wyrzucić za burtę jedynie grupa macierzysta w demokratycznym referendum”. – Czyli ta pięcioosobowa?

    1. Ad. 1 . Pięcioosobowa grupa jest filarem struktury tylko ta część całosci może zdecydować o odwołaniu nawet ” prezesa ” struktury ogolnopolskiej , czyli ma mega odpowiedzialne zadanie weryfikować się wzajemnie.
      Ad. 2. Członkowie wybierają władze w swoich granicach czyli wszyscy członkowie w gminie mogą stworzyć władze gminne , wszyscy członkowie w powiecie mogą stworzyć władze powiatowe itd .
      Ad. 3 Władze ( rady ) będą tworzyć autonomicznie swoje struktury . Jakie ? Nie wiem , bo to ich sprawa, ważne by zabezpieczyć mechanizmem referendum odwoławczego jesli zawiodą naciski własnych grup ( piątek z ktorych wywodzą się członkowie rad ) .
      Ad.4. Jest to sprawa do przedyskowania , moja wyjsciowa propozycja to na wniosek powyzej 10% uprawnionych do głosowania członków ruchu.
      Ad.5. Tak, unikamy w ten sposób sądu koleżeńskiego ( złozonego z ludzi którzy nie znają członka ruchu) . Tajemy potężna broń zwyczajnym członkom ruchu i oczywiscie odpowiedzialność za ruch. Dziękuję za pytania i pozdrawiam.

      1. Ad 1. To chyba jednak jest punkt koncepcji jeszcze do dopracowania – ta macierzysta pięcioosobowa grupa może odwołać „prezesa” struktury ogólnopolskiej? – To się odbędzie poprzez głosowanie w tej grupie? Jeżeli tak, to w praktyce robi się to grupa czteroosobowa – tak czy owak, wystarczą trzy osoby, żeby go odwołać?. Tak mało osób do tego wystarczy? Rozumiem, że po to grupa jest pięcioosobowa, żeby było łatwiej w niej coś przegłosowywać, ale właśnie w tym ważnym przypadku może się zrobić remis i co wtedy? Odwołany czy nie?

        Domyślam się, że chodzi o to, że te grupy to mają być bardzo ufający sobie ludzie, zatem:
        Po pierwsze – czy napewno odwołają „prezesa”, jak ten faktycznie zacznie się nie sprawdzać, czy raczej w ten sposób „prezes” ma zagwarantowaną nietykalność?
        Po drugie – czy taka duża struktura, która go wybierze, zgodzi się na kompletny brak na niego wpływu i zależność od jakiejś czwórki, która decyduje o jego funkcjonowaniu?

        Reszta chyba ok. Pozdrawiam

        1. W głosowaniu nad wyrzuceniem członka ekipi bierze udział cała ” piątka ” , jesli ktoś się wstrzyma z głosem , proces jest powtarzany do skutku ( taka konklawa ) , jest to ważny moment bo odwołujac członka de facto rozwiązują grupę jesli ich grupa ma minimum członków . Oczywiście gupa moze mieć 20 członków , najwazniejsze żeby zwyczajna większość wypowiedziała się w sprawie członkostwa .

    2. Ja myślę, że ciężko jest zabierać głos w sprawie, której nie ma. Zrezygnowaliśmy z tekstu, który był zamordystyczny. Potrzebny jest nowy tekst mówiący o tym jak ma być zorganizowany, bądź jak ma działać Ruch Społeczny WIR. Tekst, który po dyskusji umieścimy w nowej zakładce na stronie .

Dodaj komentarz